Szukaj na tym blogu

Obserwatorzy

wtorek, 22 listopada 2011

drugie, ale dla mnie i tak pierwsza :)

Drugie miejsce w konkursie jesiennym :)
Jesteśmy szczęśliwe, choć brałyśmy pod uwagę fakt, że może się nie udać. Sam fakt, że się uczestniczy uczy wiele, ale małe zwycięstwo bardzo cieszy :)

Najważniejsze, że pracę wykonała prawie sama. Pomogłam nakleić tylko liście na taśmę i zrobiłam dziurki w kasztanach, resztę Kinga zrobiła sama. Oglądałyśmy dziś wystawę wszystkich prac - piękne! Od bukietów po rysunki, stroiki, kompozycje, cuda... niestety wiele z nich widać, że nie wykonane rękoma 7-8 letniego dziecka. Dziwi mnie, gdy rodzice wyręczają dziecko, czego to uczy? Czytałam gdzieś ostatnio, że dziecko miało przygotować jakąś pamiątkę z wakacji chyba, okazało się, że mama zrobiła kartkę. Mama. Przecież nauczyciel nie jest głupi i widzi czy dziecko zrobi coś takiego i też nie reaguje... aj dziwne czasy nastały.. zwycięstwo za wszelką cenę? Czego w ten sposób uczymy dziecko? Czy tak naprawdę cieszy to pierwsze miejsce? Pewnie tak, bo czy dziecko rozumie, że rodzic źle robi? Nie..."moja mama jest najmądrzejsza" - tak myśli każde dziecko. Wspaniale! Tylko potem bidak obudzi się jako nastolatek, dopatrzy się, że nie umie pewnych rzeczy... a mama zawsze pomagać nie będzie..

3 komentarze:

  1. zgadzam się -pierwsza nagroda jak nic:)

    OdpowiedzUsuń
  2. super, gratuluje!
    bardzo mądre masz przemyślenia w tym temacie!

    OdpowiedzUsuń